
Tak dawno nic nie pisałam, aż mi głupio i trochę wstyd....
Ale żeby troszkę się zrehabilitować pokażę Wam dzisiaj dwa krzesła....
Wyszperane na strychu u Teściowej :) Ile mają lat? Przypuszczam, że pochodzą z XX-lecia międzywojennego, ale to tylko moje przypuszczenia.
Aby je odnowić, trzeba było się troszkę napracować....dokładnie oczyścić i przystąpić do tej milszej części pomalować.
Ja użyłam farb firmy Bloom, kokosowej-Cynamon cejloński oraz Transparentnej-biały pieprz.
Wzory kwiatowe wykonałam farbami akrylowymi z domieszką Pozłoty Deco firmy Starwax. A na koniec przecierka :)
Siedziska w odcieniach błękitu i turkusu, obiłam tkanina welurową.
Powstały dwa różne, ale stylistycznie spójne krzesełka, które gdy zajdzie taka potrzeba , mogą stać razem.
A co wyszło....zobaczcie.
No i przy okazji fragment sypialni i garderoby, gdzie znalazły miejsce :)
Marta
Bardzo ciekawie wyglądają, dałaś im drugie życie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Podobają mi sie bardzo.Delikatnie je ozdobiłaś,w niczym nie przesadziłaś.Super;)
OdpowiedzUsuńŚwietne, fajnie je ozdobiłaś i tak delikatnie.A tak na marginesie to nie było to czasem 20-lecie międzywojenne.Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńDzięki i racja jakieś "I" mi się wkręciło :(
UsuńFajne krzesełka.Jak obijałaś siedziska?
OdpowiedzUsuńW moim przypadku były bardzo zniszczone, musiałam wiele wymieniać, a do " ludwiczka" muszę coś zupełnie nowego wykombinować.Nie mogę się za to zabrać :-(
Pozdrowionka cieplutkie
W zasadzie siedzisko jest całe nowe, bo przycinałam sklejkę, a potem pianka i od spodu takerem.
Usuńuwielbia rzeczy uratowane :))
OdpowiedzUsuńpiękne!
Pięknie wyeksponowane kolorystycznie o wykonanie mistrzowskie pozdrawiam ciepło Marii
OdpowiedzUsuńlubię takie rzeczy , mają duszę piękne pozdrawiam Teresa
OdpowiedzUsuńRobota na medal!:) Efekt Twojej pracy jest imponujący:)
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie wyglądają.
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyglądają,dopasowałaś kolorystycznie do innych przedmiotów,fantastycznie to wyglada:-)
OdpowiedzUsuńgenialne! idealnie pasują do Twojej sypialni! Piękny masz żyrandol w sypialni:)
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na moje rocznicowe CANDY!
pozdrawiam
http://paulapearls.blogspot.com/
Ja mam właśnie do odnowienia stołeczek. Może wpadnę z nim do Ciebie? Masz dar do przywracania drugiego życia :-)
OdpowiedzUsuńŚwietnie Ci wyszły. Pasują idealnie do reszty przedmiotów. Okropnie lubię oglądać stare przedmioty przed i po odnowieniu. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNo właśnie ja też lubię przed i po, a tym razem zapomniałam o tym przed...cholerka :)
UsuńKrzesła z pewnością stare,proste i piękne,fajnie,że przywróciłaś im nowa młodość,śliczne w wej prostocie:)
OdpowiedzUsuńKrzesełka wyszły fantastycznie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło
Swietna metamorfoza :)
OdpowiedzUsuńDzień dobry ;) bardzo ładnie zrobiłaś te krzesła! Wyglądają bardzo ciekawie :)
OdpowiedzUsuńP.S. ;) matko święta, Nokia dla ludzi po czterdziestce??? Skąd taki pomysł? Ja mam Nokię i nie mam jeszcze trzydziestu... ;D nie daj się Synowi!!
Drugie życie to jest to....Prawdziwe krzesła z dusza.....Buziaki pa....
OdpowiedzUsuńFajne krzesełka. Ja przymierzam się do swoich staroci ale z racji tego, że jeszcze mebli nigdy nie przerabiałam itp., zabieram się za to i zabieram ipewnie jeszcze trochę zejdzie zanim się zmobilizuję i ujarzmię nieznane. Bardzo ładnie wyszły te krzesła. Są ładne i jednocześnie proste.
OdpowiedzUsuńKrzesła wyszły Ci świetne. Ja będę zabierała sie niedługo za odnawianie ram. Pozdrawiam. Dorota
OdpowiedzUsuńKrzesła wyszły świetnie i do tego mają takie ładne kolorki:)
OdpowiedzUsuń